środa, 1 lipca 2015

#2

-Byłam pewna że to zombie - powiedziałam patrząc niewinnie na przyjaciółkę. Była lekko pokiereszowana, no dobra lekko to mało powiedziane. Miała na twarzy kilka zadrapań, podarte spodnie, rozcięcie na ręce i nie miała jednego rękawa.
-To była moja ulubiona kurtka - mruknęła patrząc na paski skórzanego materiału. Obok niej szedł James. Nie wyglądał dużo lepiej od Rosie. Lekko kulał na prawą nogę.
-To nie moja wina! - broniłam się.
-Twoja - powiedzieli oboje. No ile można się gniewać. Fakt faktem zamiast na zombie (byłam przekonana że to zombie) natknęliśmy się na dwie wyjątkowo złośliwe strzygi. Najpotworniejsze było to że były silne i czymś rozwścieczone.
-Jutro jest początek roku szkolnego! A ja wyglądam jak by mnie w domu bili - jęknęła Rosie.
-No już skończ lamentować - zagrodziłam jej drogę. Obie ręce położyłam na policzkach. Zamknęłam oczy i całą wolę skupiłam na przepływającej przez moje ciało energii. Skupiłam ją na rękach. Przyjemne mrowienie. Zaczęłam ją przelewać po za siebie. Prosto w Rosie. - No widzisz, po wszystkim - powiedziałam uśmiechając się i zabierając dłonie. -Choć James twoja kolej.
-Dam radę - powiedział. Podeszłam do niego.
-No już, nie panikuj - zrobiłam z nim to samo co z Rosie. Skrzywił się kiedy skończyłam, nie lubił gdy to robiłam.
-Zbladłaś - powiedział i objął mnie w tali.
-To chwilowe - mruknęłam. Złapałam Rosie za rękę. -Mogę poprowadzić?
-Nieee - jęknęła Rosie.
-Chcemy być w domu za 15 minut nie godzinę -powiedział James podając mi kluczyki.
-Muszę się uczyć! - usiadłam za kierownicą i odpaliłam auto. Poprawiłam włosy, spojrzałam czy wszyscy są zajęci i wyjechałam spomiędzy drzew. Uwielbiałam Nowy York, zwłaszcza nocą kiedy ulice nie były zakorkowane, neony świeciły całą swoją mocą mimo że większość sklepów była otwarta tylko w dzień. Przejechałam ulicą wysokich wieżowców i podjechałam pod blok Rosie.
-Dzięki wielkie - cmoknęła mnie w policzek.
-Nie ma sprawy, podjedź po mnie przed szkołą jutro. Nie chcę jechać z Jamesem i bandą przygłupów.
-Nie ma sprawy. Pa James - przytuliła go i wysiadła z auta. Do domu mieliśmy jeszcze jakiś 10 minut jazdy.
-Dlaczego nie chcesz ze mną jechać do szkoły? - zapytał z wyrzutem.
-Bez urazy braciszku, ale jedziesz z Chrisem...
-Co to ma do czego ?
-Nie lubię go - powiedziałam wjeżdżając na podjazd i wysiadając z auta.
-Jest strasznie spoko. Nie znasz go.
-Po ostatniej imprezie... mogę śmiało powiedzieć że znam.
-Przespałaś się z nim !? - weszłam do domu i omal nie wylądowałam na podłodze.
-Zwariowałeś!? Chociaż gdyby nie Marcus było by blisko - zachichotałam. -Tato! Dlaczego nie śpisz?
-Czekałem aż wrócicie - powiedział tato podając mi kubek parującej jeszcze herbaty.
-Dziękuję tato - upiłam łyk.
-No więc idźcie się ogarnąć i do łóżek jutro do szkoły - powiedział i zniknął za drzwiami sypialni.
-Dobranoc - rzuciłam do Jamesa i szybko czmychnęłam na górę.
****

-Mamy przed sobą pierwszy rok w liceum - powiedziałam powstrzymując się od chichotu.
-Wolała bym walczyć ze strzygą - powiedziała Rosie patrząc na mnie lekko przerażona.
-Większość ludzi już znasz. Patrz tam jest Diana i Eleanor - pokazałam głową w stronę dwóch dziewczyn.
-No tak ale to jest liceum - pisnęłam.
-Jesteś szurnięta - zaśmiała się.
-Wiem - zaśmiałam się i złapałam ją pod ramię.
-Wiesz że mam pewne obiekcje co do Christophera?
-Serio? - zapytałam wchodząc do sekretariatu.
-Moje nazwisko Plaghins, jestem szkolną sekretarką, proszę podać nazwiska.
-Evans, Grace - powiedziałam.
-Tutaj są kluczyki od szafek, legitymacje, plany lekcji, plan budynku A, plan budynku B i sekcji sportowej. Jeżeli będziecie miały jakieś pytania możecie tu zawsze przyjść i pytać. W tym miesiącu również będą wybory na przewodniczącą, i można się zgłaszać do komitetu przygotowującego jesienny bal.
-Dziękujemy - powiedziałam biorąc plik kartek. Wyszłyśmy na korytarz. -A wracając do Chrisa?
-Myślę że też jest wilkołakiem - powiedziała kierując się w stronę auli.
-Niee..
-Tak. Widziałam go kilka razy w lesie za miastem...
-Co ty robiłaś w lesie za miastem !?
-A co zazwyczaj robimy z Jamesem?
-Patrolowałaś teren sama!?
-Pogadamy o tym po szkole - powiedziała i zajęła miejsce przed Jamesem i Chrisem. Obok mnie siedziała azjatka w kujonkach. Czytała pliki kartek. Kiedy zobaczyła że się jej przyglądam poskładała je i schowała do torby.
-Hej - podała mi rękę. -Mam na imię Mai.
-Charlotte, a to jest Rosie - podały sobie rękę.
-To jest Hannah - pokazała na blondynkę siedzącą obok.
-Hej - rzuciła znad smartfona.
-Będziemy chodziły razem do klasy, ale fajnie - Mai klasnęła w ręce.
-Tak nie mogę się doczekać - powiedziałam.



1 komentarz: